Obrona konieczna a udział w bójce lub pobiciu

W teorii prawa, jak i w orzecznictwie sądowym zwraca się bardzo często uwagę na szczególny problem dotyczący znamienia bezprawności zamachu jakim jest prawo do obrony koniecznej osoby biorącej udział w bójce. Przy rozpatrywaniu niniejszej kwestii, wypada jednakże zacząć od wyjaśnienia pojęcia bójki. Otóż o bójce (w rozumieniu art. 158 k.k.) mówimy wtedy, kiedy każdy z co najmniej trzech uczestników koniecznych występuje w charakterze tak napastnika, jaki i broniącego się (nie można zatem wskazać strony wyłącznie ofensywnej, czy też wyłącznie defensywnej). Występują oni więc niejako w podwójnej roli ofensywno-defensywnej zaś wyodrębnienie strony broniącej się nie jest w żaden sposób możliwe. 
Powszechnie panuje zgoda co do tego, że w takiej sytuacji żaden z uczestników bójki nie może powołać się na prawo do obrony koniecznej względem innego uczestnika takiego zajścia. Bezprawnym zamachem będzie więc, co do zasady, działanie wszystkich uczestników takiego zdarzenia. W takim razie dopóki trwa udział w bójce dopóty żadnemu z jej uczestników nie przysługuje prawo do obrony koniecznej. Każdy jest bowiem napastnikiem, który swym działaniem dokonuje bezprawnego zamachu.
Inna sytuacja ma z kolei miejsce w przypadku pobicia gdzie mamy do czynienia 
z wyraźnym podziałem na napastników i napadniętego lub napadniętych, co w oczywisty sposób kwalifikuje działania podjęte przez napadniętych jako związane z kontratypem obrony koniecznej, ponieważ bezprawnego zamachu dopuszczają się wyłącznie napastnicy (przynajmniej dwóch). Samo rozróżnienie bójki od pobicia nie jest proste. Aktywna obrona osób napadniętych bardzo łatwo może być potraktowana jako udział w bójce. W przypadku pobicia daje się natomiast ustalić osoby będące napastnikami, jak również osobę bądź też osoby, które się bronią. W tym miejscu wskazać także trzeba, iż osoba postronna, która nie angażuje się po stronie któregokolwiek z biorących udział w bójce, a więc nie będąc jej uczestnikiem stara się jej zapobiec w jakikolwiek sposób (np. poprzez próbę rozdzielenia bijących się osób), działa w obronie koniecznej. Tzw. likwidator bójki występuje bowiem w obronie życia bądź też zdrowia uczestników bójki, a także w obronie zakłóconego spokoju publicznego oraz naruszonego porządku prawnego.
W orzecznictwie sądowym przyjmuje się ponadto, że jeśli uczestnik bójki wycofał się z aktywnego w niej udziału a nadal jest atakowany w sposób, który mógłby stwarzać niebezpieczeństwo dla jego zdrowia lub życia, to taki atak należy traktować jako bezprawny zamach uaktualniający prawo do stosowania obrony koniecznej. Trzeba jednakże podkreślić, że takie wycofanie się z danego zajścia musi być rzeczywiste i jednoznaczne, a nie pozorowane jakimiś względami taktycznymi dla uzyskania lepszej pozycji do ponowienia ataku. Wymaga to więc precyzyjnej oceny okoliczności faktycznych takiego zdarzenia. Tak więc prawo do obrony koniecznej będzie przysługiwało dopiero po odstąpieniu od aktywnego uczestnictwa w zajściu i przejściu na pozycje wyłącznie obronne. Osoba znajdująca się w takiej sytuacji przestaje być już zatem uczestnikiem bójki.
Natomiast nie będzie działać w warunkach kontratypu obrony koniecznej ten, kto włącza się do bójki celem przyjścia z pomocą jednemu z jej uczestników, bowiem w taki właśnie sposób powiększa krąg bijących się, a co za tym idzie, potęguje niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia uczestników zajścia lub znajdujących się w pobliżu osób.
Prawo do stosowania obrony koniecznej będzie również przysługiwało uczestnikowi bójki w sytuacji, gdy inni uczestnicy zyskali nad nim drastyczną przewagę, 
w efekcie której mogłoby dojść do nieodwracalnych szkód i krzywd po stronie takiego uczestnika. Trafny jest jednakże pogląd wyrażony w doktrynie, iż jeśli zachowanie interwenienta angażować się będzie po stronie jednego z aktywnych uczestników zajścia, to w takim przypadku prawo do obrony koniecznej nie będzie mu przysługiwać. Z kolei skrajnie odmiennie wyglądać będzie pozycja takiego interwenienta, który staje po stronie uczestnika bójki, który pobity znalazł się w sytuacji, w której może mu grozić poważne niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia ze strony atakujących go innych uczestników 
i nie jest w stanie odpierać zadawanych mu ciosów.
W zakresie niniejszej problematyki znajduje się także specyficzny problem, jakim jest obrona przed zamachem sprowokowanym. Brak jest podstaw do przyjęcia prawa do obrony koniecznej w sytuacji, gdy doszło do starcia pomiędzy dwiema osobami wzajemnie się prowokującymi w sposób, który świadczyłby o zgodzie obu na podjęcie walki, gdyż obie osoby dokonują wobec siebie zamachów bezprawnych. Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku bójki, również w przypadku takiego pojedynku dopiero wyraźne zaniechanie akcji agresywnych oraz widoczna chęć przerwania walki stwarza prawo do obrony koniecznej wobec osoby kontynuującej atak.
Z kolei zwykłe sprowokowanie zamachu, np. w przypadku, gdy to osoba napadnięta sprowokowała zamach, lecz nie po to, by ugodzić w dobra napastnika, zachowanie tego ostatniego pozostawać będzie bezprawne i będzie uzasadniać prawo do stosowania kontratypu obrony koniecznej.
Natomiast nie będzie działaniem w obronie koniecznej wyrządzenie krzywdy napastnikowi w ramach tzw. celowej prowokacji, bowiem w takim przypadku nie będzie spełniony warunek podmiotowy obrony koniecznej, jakim jest zdeterminowanie akcji defensywnej wolą obrony.

Autor:
Adwokat Wioletta Jarosz-Cecuła

opracowano:
27 czerwca 2019 r. 
Tworzenie stron WWW - Kreator stron internetowych